Wielkim atutem produkcji Król Artur: Legenda miecza jest muzyka. Znakomite połączenie ciężkiego, metalowego, lekko azjatyckiego brzmienia z celtyckimi motywami pozwala przetrwać co bardziej nużące fragmenty niniejszego filmu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że niewiele brakowało, a względnie słaby ostateczny rezultat wyszedłby Zwiastun nr 1 (Comic-Con, polski)- Król Artur: Legenda miecza - Odważna historia cwanego młodzieńca Artura, który większość czasu spędza w zaułkach Londonium wraz ze swoją ferajną, Król Artur Legenda miecza • pliki użytkownika azazela22 przechowywane w serwisie Chomikuj.pl Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. TVN w piątek wieczorem pokaże film "Król Artur: Legenda miecza" w reżyserii Guya Ritchiego. W rolach głównych w amerykańskiej produkcji wystąpili m. in. Charlie Hunnam i Jude Law. Co ciekawe, w filmie można zobaczyć również Kamila Lemieszewskiego, uczestnika drugiej edycji "Big Brothera" w TVN7. „Król Artur: Legenda miecza” w piątek w TVN W piątek 25 października o godzinie telewizja TVN pokaże film „Król Artur: Legenda miecza”. To jedno z dzieł Guya Ritchiego, brytyjskiego reżysera odpowiedzialnego również za takie produkcje jak „Porachunki”, „Przekręt”, „Sherlock Holmes” czy „Aladyn”. „Król Artur: Legenda miecza” to film przygodowy z 2017 roku z m. in. Charlie Hunnamem i Jude Lawem w rolach głównych, który zebrał wiele pozytywnych recenzji. Opis filmu „Król Artur: Legenda miecza” Odważna historia sprytnego młodzieńca Artura, który większość czasu spędza w zaułkach Londonium wraz ze swoją ferajną, nieświadomy losu, jaki jest mu pisany. Wszystko zmienia się jednak, gdy dostaje w swoje ręce miecz Excalibur – a wraz z nim przyszłość. Porażony mocą Excalibura Artur staje przed trudnym wyborem. Dołącza do buntowników z Ruchu oporu i podąża za tajemniczą młodą Ginewrą. Uczy się władać mieczem, aby zmierzyć się ze swoimi demonami i zjednoczyć lud w walce z tyranem Vortigernem, który ukradł należną mu koronę i zamordował jego rodziców, po czym ogłosił się królem. (opis dystrybutora) Kamil Lemieszewski z „Big Brothera” w filmie Guya Ritchiego Co ciekawe, w filmie „Król Artur: Legenda miecza” jedną z ról zagrał polski aktor Kamil Lemieszewski. 36-latek z Łodzi jest obecnie uczestnikiem drugiej edycji „Big Brothera” w TVN7. Lemieszewski ma na swoim koncie wiele mniejszych ról w zagranicznych produkcjach. Wystąpił również w „Aladynie” Guya Ritchiego. W produkcji „Król Artur: Legenda miecza” zagrał Merlina. Tę rolę Lemieszewski uważa za jedną ze swoich najważniejszych. Przygodowy | Dramat Po tym jak ojciec małego Artura zostaje zamordowany, Vortigern (w tej roli Jude Law) — jego wuj, zawłaszcza koronę dla siebie. Artur, odarty z prawa, które przysługuje mu z racji urodzenia, nie mając pojęcia, kim właściwie jest, przechodzi ciężką szkołę życia, dorastając na ulicy. Kiedy jednak udaje mu się wyciągnąć miecz ze skały, jego dotychczasowe życie zmienia się nie do poznania. Musi udowodnić, że jest godzien swego dziedzictwa... czy tego chce czy nie. Szczegóły Król Artur: Legenda miecza Reżyseria Guy Ritchie Scenariusz Joby Harold, Guy Ritchie, Lionel Wigram Obsada Charlie Hunnam Katie McGrath Annabelle Wallis Tytuł oryg. U-King Artur: Legend of the Sword Kraj Australia, USA, Wielka Brytania Gatunek dramat Rok 2017 Długość 126 min Zobacz także Nowy film Guya Ritchiego wzbudził spore kontrowersje, większość krytyków okrzyknęła tę produkcję najgorszym obrazem roku, niewartym ludzkiego czasu. Oberwało się reżyserowi, aktorom i scenarzystom. Do tego nie pozostawiono suchej nitki na krótkim występie Davida Beckhama. Ilość negatywnych opinii o produkcji przytłaczała, nic więc dziwnego, że niektórzy widzowie zaczęli się zastanawiać, jak zły jest to projekt. Nasi redaktorzy postanowili przekonać się o tym na własnych skórach, wybrali się na pokazy przedpremierowe Króla Artura: Legendy miecza i obejrzeli ten „najgorszy film roku”. Czy był rzeczywiście tak zły, jak go malowali krytycy? Przeczytajcie. Katriona: Król Artur: Legenda miecza to specyficzny film. Jeżeli znajcie dotychczasowy dorobek Guya, wiecie, czego możecie się spodziewać po jego nowym tworze – mnóstwa efektów specjalnych, slow motion, przerysowań i wyostrzeń. Wizualnie to niezwykle dopracowany i mroczno-przepiękny obraz, z zapierającymi dech w piersiach scenami. Mamy kilka naprawdę dobrych momentów, zwłaszcza tych, gdzie pojawia się starcie bohaterów z ich przeciwnikami, a dwie godziny, tyle bowiem trwa Król Artur, mijają niezwykle szybko. Guy nie zrezygnował oczywiście z okraszenia produkcji szczyptą humoru, choć po prawdzie „szczypta” nie oddaje ilości zabawnych gagów i dialogów pojawiających się w filmie. Nie da się ukryć, że Ritchie doskonale wiedział, jak podkomizować swój nowy film, dodać do niego humorystyczne sytuacje i postaci, w końcu komizm stanowi jego modus operandi. Bo właśnie o to chodzi w tym obrazie – o przedstawienie swojej wizji znanej legendy. Wprawdzie momentami rozwiązania wydają się nierealne i widać logiczne błędy czy nieścisłości, zwłaszcza historycznie, jednak Król Artur z założenia miał być produkcją rozrywkową. I taką właśnie jest. Mnóstwo akcji, scen potyczek, mamy także motyw poszukiwania przez protagonistę własnej drogi. Może i przekoloryzowano, momentami przekombinowano, ale w ogólnym rozrachunku Legenda miecza wcale nie jest taka zła. Dobrze się na niej bawiłam. Po produkcjach Guya nie oczekuję głębi czy filozoficznych przesłanek, tylko kawałka pełnej humoru i efekciarskiej produkcji. I coś takiego otrzymałam. Do tego warto nadmienić, że ścieżka dźwiękowa obrazu to prawdziwa uczta dla ucha. Klimatyczna, uderzająca w odpowiednie struny i pasująca do arturiańskich czasów. Ocena 4/6 Szewczu: Do wybrania się na przedpremierowy seans w kinie namówiła mnie redakcyjna koleżanka, Katriona. Pomyślałem: czemu nie. Zrobiłem szybki przegląd zagranicznych ocen w internecie – krytycy ocenili film bardzo słabo, lecz sami użytkownicy portalu IMDb wywindowali obraz do oceny Stwierdziłem, że owi „znawcy”, jak zwykle, pomylili się i poszedłem na film z pewną nadzieją, szczególnie, że wcześniej sprzeczałem się z wspomnianą koleżanką na temat gry aktorskiej Charliego Hunnama. Pierwszym, co mi się spodobało i przypadło bardzo do gustu, to muzyka. Świetna! Rytmiczna, budująca napięcie towarzyszące widzowi prawie przez cały seans. Nie wiem, co mieli na myśli ludzie piszący, że film jest nudny, ale uwierzcie mi – mylili się. Film jest przesiąknięty akcją przedstawioną w bardzo fajny sposób. Ujęcia, slow motion, a do tego ta wspaniała muzyka tworzą bardzo fajne widowisko, nie wybitne, ale BARDZO FAJNE. W produkcji uświadczymy sporo zabawnych momentów. Nie jest to jakiś absurdalny czy głupi humor, lecz taki lekki i zwinnie wpleciony w całość. Sceneria filmu prezentuje się bardzo ładnie. Świetnie udało się ludziom od efektów przedstawić średniowieczny Londyn (Londinium), jego obrzeża i wioski. Jedno, do czego czasami mógłbym się przyczepić, to wygląd niektórych strojów, w których latał sam Artur – często przypominały mi nowoczesne ubrania sprzedawane w jakiejś sieciówce. Wracając do efektów wizualnych, wszelakie monstra, gigantyczne zwierzęta i magia prezentuje się bardzo fajnie. Podobała mi się scena, w której to Vortigern (Jude Law) posiadł możliwość władania ogniem – pomyślałem wtedy, że tak mogłaby się ta umiejętność prezentować u serialowej Triss Merigold z Wiedźmina. Co do samej gry aktorskiej, jest dobrze, nie mam jakichś większych zastrzeżeń. Najlepiej w całym filmie według mnie wypadł Jude Law i jego prezencja rozpaczy. Świetne. Nawet Davidowi Beckhamowi jakoś się udało dosyć fajnie zagrać swoją krótką scenkę. No i na koniec jeszcze raz – muzyka, MUZYKA! Lecę kupić płytkę z soundtrackiem. Ocena 4/6 Radosiewka: Król Artur: Legenda miecza to jeden z tych filmów, na które specjalnie nikt nie czekał, a jednak pojawił się w kinach i… jak na razie ich nie podbił, stając się jedną z największych klap finansowych 2017 roku. Wiedząc, jak wiele problemów produkcyjnych musiał przezwyciężyć Guy Ritchie szłam na ten film z dużymi obawami. O dziwo – nie było aż tak źle. Co prawda podczas oglądania ani razu się nie zaśmiałam, ale oglądało się to nawet przyjemnie, głównie dzięki świetnej roli Jude Law wcielającego się w głównego złego – Vortigerna. Szkoda, że utalentowany Charlie Hunnam w roli Artura wypada tak bezbarwnie. Przez cały film nie byłam w stanie zainteresować się jego postacią na tyle, żeby kibicować mu w pojedynku z Vortigernem. Generalnie film nie wzbudza w widzu żadnych emocji, ale z zalet tego przeciętnego obrazu można wymienić ładne walijskie i szkockie krajobrazy. No i bardzo fajnie pokazane Londinium z elementami architektury Rzymian, którzy podbili kiedyś również część Wielkiej Brytanii. Król Artur: Legenda miecza to film jakich wiele, ale jeśli lubicie legendy arturiańskie i szukacie tytułu w rycerskich klimatach – może to być wasz wybór. Ocena: 3/6 Jak widać, nasi redaktorzy nie uważają tej produkcji za tak złą jak amerykańscy krytycy. Ma swoje gorsze i lepsze momenty, ścieżka dźwiękowa i zdjęcia okazały się najmocniejszą stroną obrazu. Do tego rewelacyjna rola Jude’a Law, który doskonale odnalazł się w roli przesiąkniętego złem i zdeprawowanego antagonisty. Czy warto więc wybrać się na nowego Króla Artura d kina? O dziwo tak.

król artur legenda miecza ekino tv